WOJOWNICZKI


Od jakiegoś czasu kobiety zaczynają niebezpiecznie popadać w skrajności. Z jednej strony chcą być traktowane na równi z mężczyznami, a z drugiej nie ma możliwości żeby tak było. Faceci mają w sobie więcej luzu, potrafią śmiać się z siebie samych i z kolegów również. Nie ma dla nich tematów tabu, nie muszą się miedzy sobą tłumaczyć ze świńskich żartów, bo zwyczajnie nie traktują ich poważnie. U kobiet jest niestety odwrotnie. Dlaczego kobiety – nie mówię oczywiście, że wszystkie bo mnie i paru innych kobiet na szczęście ta plaga nie dopadła – nie potrafią się śmiać?
Kobiety tak śmiertelnie poważnie biorą wszystko co im się powie i nawet żart o blondynce jest dla nich obrazą majestatu. Jeszcze pół biedy, jak opowie go inna kobieta, ale kiedy zrobi to facet? No po prostu cham, prostak i seksista w jednym.
Nie raz spotkałam się z przesadą. Na portalach społecznościowych jest mnóstwo takich historii, które wywołują burzliwe reakcje, a ja je czytam po kilka razy i nie wiem o co chodzi.Raz przeczytałam, jak dziewczyna oburzyła się na kierowcę autobusu, bo puścił do niej oczko i mówię teraz całkiem serio. Połowa z Was może uznać to za problem, a druga połowa może tak jak ja go nie widzieć. Jest to już popadanie w ogromną skrajność, bo jeżeli ktoś nie odróżnia znaku sympatii w postaci przedstawionej wyżej lub też zwykłego uśmiechu od na przykład złapania za kolano bez czyjejś zgody to dla mnie totalny kretyn.
Płeć piękna robi bardzo brzydką rzecz- ciągle szuka tematu do zwady i pretekstu do walki. Piosenki, reklamy, artykuły w prasie czy właśnie żart któregoś z kolegów wyzwalają negatywne emocje, poczucie bycia atakowanym, poniżonym, niesprawiedliwie ocenionym. Coraz trudniej jest rozmawiać z kobietami, by uniknąć niepotrzebnych słownych potyczek. Ja na przykład lubię czarny humor, a ktoś nie, ale patrząc na niektóre „problemy” kobiet to może nie wyjść z tego zwyczajny brak pozytywnej interakcji, a wielka wojna.
Czasem mam wrażenie, że niektóre kobiety lubią ciągle manifestować bycie uciśnionym i traktują to już jak sport. Myślę, że może wynikać to z tego, że my kobiety zawsze byłyśmy gdzieś daleko za plecami mężczyzn. Nie miałyśmy podstawowych praw jakie posiadali mężczyźni. Nie mogłyśmy brać udziału w wyborach, nie miałyśmy też dostępu do edukacji. Facet zamykał kobietę w domu, a jej życie kręciło się wokół sprzątania, gotowania i wychowywania dzieci. Mimo, że czasy się bardzo zmieniły, to chyba nadal jakoś chcemy odrobić te stracone lata, te ubytki w przeszłości, które nadal stawiają nas jakoś za mężczyznami. Ciągle staramy się ich dogonić i mimo tego, że oni już czują nasz oddech na plecach to my ciągle nie jesteśmy wystarczająco usatysfakcjonowane.
Wiem, że świat nie jest sprawiedliwy i podział między płciami też nie. Kobiety wciąż będąc tak samo wykształcone jak mężczyźni zarabiają mniej, a niektórzy starają się też obniżyć nasze loty powołując się na to, że więcej uczonych, wynalazców czy filozofów to przecież przedstawiciele płci męskiej i to świadczy o tym, że nie jesteśmy tak samo mądre. Jednak to dla panów historia była łaskawsza niż dla pań, bo kiedy oni się kształcili, kobiety walczyły o wyjście z domów.
Moim zdaniem historia odcisnęła piętno na każdym narodzie, nacji. Czasy mogą być dla nas odległe, ale świadomość tego, jak cierpiały nasze prababki zakorzenia w nas coś, co czasem nie pozwala nam odpuścić. Jedyne co nas może uratować to dystans.

(NIE) SŁABA PŁEĆ

 

Kobiety nie chcą być nazywane słabą płcią i absolutnie nie powinny. Poczynając od historycznych dokonań aż po problemy dnia codziennego. Kobiety zazwyczaj ciągle pracują na dwa etaty, bo po ciężkim dniu w pracy czeka je również ciężki dzień w domu. Trudno jest o związek partnerski, w którym obydwie strony równo dzielą się zadaniami. Często czas relaksu dla mężczyzny oznacza drugą zmianę dla kobiety. Czasami taki stan rzeczy wynika trochę z tego, że chcemy być niezawodne i pokazać, że radzimy sobie zarówno z myciem podłóg, jak i naprawą cieknącego kranu. Pokazujemy, że jesteśmy wielozadaniowe, żeby wywołać podziw u naszych mężczyzn tak naprawdę upośledzając ich i utwierdzając w przekonaniu, że nie są potrzebni i nic nie muszą robić, bo przecież my, kobiety potrafimy robić absolutnie wszystko.
Ciągle chcemy udowadniać jakie jesteśmy silne i niezależne. A może należałoby tak po ludzku poprosić o pomoc? Powiedzieć, że nie wiem, nie umiem czegoś? Dać się wykazać tej drugiej stronie i nie udawać ciągle niezawodnej w każdej dziedzinie? To chyba za dużo, bo często same siebie nakręcamy do tego, że nie warto okazywać słabości i same sobie nawzajem robimy krzywdę.
Ile kobiet jest zadowolonych z tego, że nie pracują na etacie? Ile kobiet dumnie zajmuje się gospodarstwem domowym i spędza czas na jak najlepszym wychowaniu dzieci? Ile z tych kobiet usłyszało od innych kobiet, że nie robią NIC? Zakładam, że całkiem sporo i z doświadczenia wiem, że istnieje taki rodzaj kobiet, którym sprawia przyjemność wbijanie szpili innym kobietom. To jest nasz kolejny problem. Nawet w kwestiach takich jak macierzyństwo czy dbanie o domowe ognisko potrafimy być sporne i zadawać sobie ciosy.
Ile razy zdarzyło się, że Twoja przyjaciółka okazała się być wilkiem w owczej skórze i śmiała się z Ciebie, kiedy tylko się obróciłaś? Wychodzi na to, że kobiety i intrygi to jak synonimy. Jedne lubią kopać doły pod drugimi, cieszą się jak jednej z facetem nie wyjdzie, a drugą z pracy zwolnią. Rośnie w nich poczucie, że to ja jestem ta lepsza, silniejsza, mądrzejsza. Nie tylko w relacjach ze sobą kobiety starają się być górą. To samo dotyczy płci przeciwnej. Nie chodzi tu tylko o przykłady wcześniej wymienione. Kobiety stają się coraz mniej ciepłe, czarujące, delikatne. Coraz mniej słabości potrafią okazywać, coraz bardziej walczą o bycie tą lepszą i przestają dostrzegać granice między byciem słodką idiotką, a zwykłą, uroczą i uśmiechniętą dziewczyną.
Dystans i zdrowy rozsądek – tylko to nam wystarczy do bycia wspaniałymi, wyjątkowymi i mądrymi.

14 thoughts on “Co jest z nami, dziewczynami?”

  1. Trafiłaś w punkt. Kobiety nie są słabą płcią, a mimo wszystko manifestują swoje słabości… W drugą stronę też to oczywiście działa, tak jak napisałaś. Cóż… Bez kobiet źle, a z kobietami jeszcze gorzej podobno 🙂

    Pozdrawiam ciepło!

    1. Dlatego nie warto iść za stadem naszych sióstr, tylko czasem pokazać im, że powinny trochę otrzeźwieć i zachować spokój. No, ale poza tym, to jesteśmy super 😀

      Również pozdrawiam! 🙂

  2. Nie jestem w stanie się jakoś bardzo wypowiedzieć, nigdy się nad tym w sumie nie zastanawiałam jakoś głębiej, ale myślę, że dobrze napisałaś. Pozdrawiam Naciaka !

  3. Sama się ostatnio zastanawiałam nad tym tematem i to prawda, co opisałaś. Kobiety niestety popadają w skrajność. Chcą być podziwiane i adorowane, ale jak tu adorować kobietę, nie puszczając do niej oczka? Bić od razu ukłon? Precz chamstwu, ale odrobina flirtu jeszcze nikogo korony nie pozbawiła. Pozdrawiam!

  4. Wg mnie to żadna nowość, bo od zawsze są takie kobiety, które popadają w skrajność, jak i takie, które nie popadają. Podobne mężczyźni. Dystans przydaje się każdemu 🙂

  5. Moim zdaniem kobiety nigdy nie będą takie jak mężczyźni, a mężczyźni nie będą tacy jak kobiety. Różnimy się i dopiero kiedy to zrozumiemy i zaakceptujemy zaczniemy być prawdziwymi partnerami.
    Masz jednak racje odnośnie dystansu, wielu kobietom go brakuje i to co mnie w naszej płci przeraża najbardziej to zawiść. Jak którejś koleżance się coś powiedzie, to zazwyczaj komuś dała lub ktoś jej to załatwił. Nie potrafimy przyjąć do wiadomości, ze jakaś dziewczyna może odnieść sukces, bo jest zdolna i/lub pracowita.

    1. Wiele nas różni, ale są tez rzeczy za które możemy sobie podać rękę. Na przykład w plotkowaniu, bo faceci tez plotkują chociaż się często mówi, że nie.
      Straszne zołzy z nas czasem i to jest fakt.

  6. Nie jest do końca tak jak piszesz. To, co napisałaś raczej wskazuje na pewne charakterystyczne rysy osobowości, które może w Twoim pokoleniu są bardziej popularne wśród kobiet, ale, moim zdaniem, niekoniecznie na kobiecość jako taką.
    Ja znam co najmniej kilka kobiet, które mają sporo luzu i chętnie się same z siebie śmieją 😉

    1. Właśnie, w moim pokoleniu, a każde pokolenie ma pewnie inny pogląd i inne obserwacje na wiele tematów. Ale ja również znam dziewczyny, które mają dużo dystansu i zdrowego rozsądku w sobie, ale drugi typ również nie jest mi obcy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.