Walentynki- dla jednych okazja do świętowania i obdarowywania się drobnymi upominkami. Dla reszty? No cóż, często temat do sporów. Zauważyłam, że naprawdę mało osób, które są pytane o Walentynki odpowiada krótkim i zwięzłym „Nie obchodzę”. Zazwyczaj rozpoczyna się rzewny lament, że po co to, dlaczego, że znowu nam Amerykanie narzucają swoje durne tradycje, a kina i sklepy wyciskają nas jak gąbki z ciężko zarobionych pieniędzy.

Przyznam się, że ja też swego czasu tego święta nie darzyłam szczególną sympatią, bynajmniej nie zmieniło się to od kiedy mam chłopaka. Doszłam po prostu do wniosku, że źle patrzyłam na ten dzień i myślę, że jest tak w większości przypadków. Nie ma potrzeby czucia się wykluczonym ze względu na to, że nie znaleźliśmy jeszcze swojej drugi połówki. Przecież Walentynki to nic zobowiązującego i nie musimy interpretować ich znaczenia tak dosłownie. Nie możemy po prostu potraktować Walentynek jako Święta Miłości?
Możemy przecież wręczyć różę swojej mamie, a do kina zabrać siostrę. Możemy iść na obiad z przyjaciółką albo podarować czekoladki babci. Nawet psa ucieszy nowa, czerwona poduszka.

14 lutego możemy uznać za dzień okazywania miłości naszej rodzinie lub przyjaciołom, ludziom, którym nie mówimy na co dzień jak są dla nas ważni. Twoi bliscy na pewno ucieszą się, że to im tego dnia postanowiłeś poświęcić swój czas, dzięki czemu nie będziesz czuł się tak samotny tego dnia. Jestem w stanie zrozumieć czyjeś niezadowolenie w związku z Walentynkami ze względu na brak partnera, z którym mogłoby się pójść na romantyczną kolację i obejrzeć dobry film ( mówiąc „dobry” nie miałam na myśli Grey’ a, ale wiadomo, każdy obchodzi jak chce) ale nasi bliscy na pewno będą w stanie zapełnić tę lukę.

Ten dzień jest dobry też na to byś w końcu okazał trochę miłości sobie samemu. Pomyśl o sobie i zrób coś dla siebie. Może zamówisz  swoje ulubione jedzenie, przeczytasz ciekawą książkę, albo zechcesz przejść małą metamorfozę i spędzisz ten dzień w salonie fryzjerskim. Rób na co tylko masz ochotę, to również Twój dzień i nie odkładaj okazji do świętowania na później. Chwila relaksu i dogadzania samemu sobie nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
Teraz bierzemy marker i zapisujemy, że środa to Święto Miłości, nie tylko Zakochanych.
Jeżeli mimo wszystko nie trafia do Ciebie powyższy tekst, to mam dla Ciebie jeszcze jedną radę. Przestań narzekać i zrób sobie prezent! Nie rozumiem tego wszechobecnego jęczenia, jaki to ten dzień jest bez sensu, że miłość to zaraza, a zakochani to frajerzy.
Jest tyle promocji na czekolady i bombonierki, a Wy narzekacie?! Co za naród!

4 thoughts on “Nie taki Walenty straszny, jak go malują. O Walentynkach słów kilka.”

  1. Bardzo fajny pomysł 🙂 Ale chyba niestety wśród wielu facetów może się nie przyjąć, a to ze względu na to, że zabranie rodziny do kina czy wręczenie komuś z rodziny kwiatów będzie równoznaczne z przyznaniem się do samotności.

    1. To już kwestia podejścia, ale zawsze można iść samemu do kina czy na obiad i uznać to jako nagrodę za ciężki tydzień. Może kobiety też tak robią i nasz bohater przez to mógłby poznać kogoś interesującego 🙂

  2. Bardzo fajny wpis. Walentynek nie powinno zawężać się tylko do obchodzenia ich przez pary. Zawsze można wysłać wiadomości swoim znajomym z kilkoma dobrymi słowami czy pójść z przyjaciółką do kina. Ja walentynki lubiłam zawsze nawet jak nie miałam chłopaka, ponieważ zawsze babcia czy mama dawały mi jakiś upominek i dlatego te ” święto” są dla mnie czymś innym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.